Miłosz, Czesław: Oczy

Portre of Miłosz, Czesław

Oczy (Polish)

Szanowne moje oczy, nie najlepiej z wami.
Dostaję od was rysunek nieostry,
A jeżeli kolor, to przymglony.
A byłyście wy sforą królewskich ogarów,
Z którymi wyruszałem niegdyś o poranku.
Chwytliwe moje oczy, dużoście widziały
Krajów i miast, wysp i oceanów.
Razem witaliśmy ogromne wschody słońca,
Kiedy szeroki oddech przyzywał nas do biegu
Po ścieżkach, na których podsychała rosa.
Teraz coście widziały, schowane jest we mnie
I przemienione w pamięć albo sny.
Oddalam się powoli od jarmarku świata
I zauważam w sobie jakby niechęć
Do małpowatych strojów, wrzasków, bicia w bębny.
Co za ulga. Sam na sam, z moim rozmyślaniem
O zasadniczym podobieństwie ludzi
I o drobnym ziarnie ich niepodobieństwa.
Bez oczu, zapatrzony w jeden jasny punkt,
Który rozszerza się i mnie ogarnia.



Eyes (English)

My most honorable eyes. You are not in the best shape.
I receive from you an image, less than sharp,
And if a color, then it's dimmed.
And you were a pack of royal hounds
With whom I would set forth in the early morning.
My wondrously quick eyes, you saw many things,
Lands and cities. Islands and oceans.
Together we greeted immense sunrises,
When the fresh air invited us to run
Along trails just dry from cold night dew.
Now what you have seen is hidden inside
And changed into memory or dreams
Slowly I move away from the fair of the world
And I notice in myself a distaste
For monkeyish dresses, shrieks, and drum beats.
What a relief. Alone with my meditation
On the basic similarity of humans
And their tiny grain of dissimilarity.
Without eyes, my gaze is fixed on one bright point
That grows large and takes me in.




minimap